Kiedy marynarze zaczną pracować zdalnie?

Dzień 19.05.2017

 

Rozmawiałem z Arturem i Jankiem na podsumowanie półmetku stażu, który odbywają w Sup4Nav. Celem spotkania była wymiana poglądów nt. pracy w firmie. Padały pytania, co Ci się podoba, co nie podoba? Co zamierzasz w przyszłości? I choć nasza współpraca jest krótka, a nasza rozmowa była jeszcze krótsza, to wiem na pewno: praca zdalna to coś, co młodym ludziom pasuje. Nie trzeba poświęcać czasu na dojazdy do pracy i można realizować inne rzeczy w międzyczasie 🙂 Ktoś może powiedzieć, że staż to nie jest jeszcze praca i w związku z tym można sobie pozwolić na odrobinę luzu. Dla nich mam kolejne przykłady z naszej firmy.

Kamil, absolwent kierunku Nawigacja, dyrektor działu map i publikacji w Sup4Nav, również pracuje zdalnie. Bo jaka jest różnica dla firmy, gdy Kamil przebywa w Australii, czy w Szczecinie? Czy nie może obsłużyć lawiny zamówień, które do nas spływają? Nie ma z tym problemu! Jedyne wyzwanie to różnica czasu. Jednak zawsze ktoś z naszego zespołu znajdzie się we właściwej strefie czasowej, aby kliknąć lub zadzwonić wtedy, kiedy jest potrzeba. Dlaczego Kamil nie pracuje na statku jako nawigator? Ponieważ kilkumiesięczny kontrakt z dala od rodziny to nie jest szczyt jego marzeń, mimo że zarobiłby tam wielokrotnie więcej niż w naszym startupie.

Renata, dyrektor działu nautycznego, przez kilka lat pracowała jako oficer na statkach. Już sam fakt, że żyła w zdominowanym przez mężczyzn środowisku świadczy, że jest „twardą babką”. Doświadczam tego regularnie:). Dlaczego Renata nie kontynuuje pracy na morzu? Ponieważ jest matką i trudno sobie wyobrazić, że zostawia swoje córeczki i wyjeżdża.

Wiem coś o tym. Miałem to przez 15 lat życia. Wyjazdy na statek, choć planowane zazwyczaj z dużym wyprzedzeniem, były skrzętnie ukrywanie do ostatniej chwili przed moimi córeczkami. W innym przypadku każdy dzień kończył się odliczaniem: tatuś, a ty za 20 dni wyjedziesz, tatuś, a ciebie za tydzień „nie będzie”… Wiecie, o czym mówię. Po prostu wyjazd na statek był dla mnie zawsze wielkim stresem, a rozłąka z rodziną jest głównym powodem odejścia ludzi z zawodu (Renata i ja), bądź wręcz niepodjęcia pracy w zawodzie przez absolwentów szkół morskich (Kamil).

Na świecie jest ponad milion marynarzy.

Około połowy z nich to oficerowie: nawigatorzy, elektrycy i mechanicy. Z szacunków IMO (International Maritime Organization) i ILO (International Labour Organization) wynika, że w 2020 będzie brakować około 40.000 oficerów floty handlowej. Wynika to z jednej strony z mniejszej popularności zawodu a z drugiej ze stale zwiększającej się liczby statków, które transportują już około 90% wszystkich towarów w handlu światowym. Brak 40.000 oficerów to brak obsady dla co najmniej 5.000 statków!

Czy taki los czeka mostki statków?

Jakie zatem mamy perspektywy skoro rokrocznie ilość towarów przewożonych drogą morską wzrasta o 6%, a chętnych do pracy brak?

Jestem przekonany, że już wkrótce marynarze będą pracować zdalnie.

Jak do tego doprowadzimy, przeczytacie w kolejnych felietonach. Obserwujcie nas 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *